środa, 5 stycznia 2011

RISOTTO POLSKIEJ POEZJI CZYLI O WIERSZACH SONNENBERG (POLEMIKA Z RECENZJĄ JOANNY BIELSKIEJ-KRAWCZYK)

  Tak, ma, tomik Ewy Sonenberg, jej zacny debiut, którego 
nie ma w jej biografii. To raczej poetycki arkusz ale szczerze 
wstyd mi. Gdy ujrzałam ten tytuł pomyślałam,że to jakiś żarcik.
"Ta Ewa Sonnenberg"- chwalona, zaszczytami obsługiwana
wydała coś takiego? Postanowiłam dopuścić się polemiki
z recenzją Bielskiej- Krawczyk pt.
EWA- CZYLI JA KOBIETA ŻYDÓWKA


 Znam osobiscie Ewę S i zawsze sprawia wrażenie zagubionej 
dziewczynki, Piotruś Pan w wersji żeńskiej.
Recenzja Bielskiej- Krawczyk jest pełna pochwał
aż mnie od nich mdli. 


ARKUSZ "RISOTTO"
czyli OSTRZEGAM.


Dawno nie widziałam tak strasznego arkusza.
Prowokowanie jest też sztuką ale to prowokacja
pozbawiona klasy, żenująca. 
To jeden z wierszy na początku:


rączka parasola 
ogon kota 
Mr.Black 
gentlemen 
mruczy na parapecie
baronowej 


   To wiersz wielkiej poetki, która udawadnia,że
miejsce w poezji można sobie kupić.
Tak jak w muzyce i w innych sztukach.
Kolejne równie żenujące wiersze:

Five o'clocke


kawę czy herbatę?
kawy nie mam
tak pytam 
dla pozorów luksusu
herbata również powinna
sprowadzić się 
tylko i wyłącznie 
do prawdomównych expresów 


               nasty, kwiecień 86 godz.17


Pod dziełami Ewy podpisuje się RITA BAUM
- jeśli podpisują się pod arkuszem RISOTTO 
to czekam na argumenty. 


"Jest to poezja zgorzknienia, prowokacji i
...zszarpanych nerwów" pisze pani Bielska- Krawczyk
w Przeglądzie Artystyczno- literackim 1999, nr.1-2
Idziemy dalej, w kolejny wiersz z tej mieszanki smakowej:


LES VOYAGES


dopłynłęam Tam gdzie Wezuwiusz
  szczeka
  kicha
 spluwa
prucha
 żyga
dojechałam z przewodnikiem turystycznym
"Poznaj Świat"
ale Wezuwiusz nawet nie jęknął 
     zaniemówił
    zdechł
    splajtował


        1 X 88


O rety, mamy wiersz pt.RISOTTO:


 punktualny początek 
 z dokładnością stukającej zegarynki
dzień dobry 
w lustrze kłaniam się myjąc zęby
pastą do... zębów (O!jaka ulga) "Niwea"


zaiste
parobek wysprzątnął wychodek
dowiaduje się przy śniadaniu
z lokalnej nie ilustrowanej gazety
cóż nie pozostaje nic innego jak pogratulować


za następnym rogiem ulicy
drzwi jedną nogą 
brykają na progu ludzkości 
dokonując mile widzianej rewolucji 
z nogi na nogę
lewa to prawa
istny joging (tak przez jedno "g")


bez daty
      zawsze aktualne
              ponadczasowe


I jeszcze na zakończenie części pierwszej tej wielkiej poetyki
wiersz nie dla idiotów albo dla idiotów:

sparafrazowany idioto
dlaczego tak nierozsądnie 
krążysz pod piedestałem 
nic z tego
swoim niewymiernie rozkosznym
ciałem
nie dostąpisz zaszczytu
BYCIA POSĄGIEM




 Kochani, może sami ocenicie, to dopiero część pierwsza
tej wielkiej poezji, to po prostu niemożliwe,że
ktoś mógł coś takiego stworzyć.
SZOK SZOK SZOK

         ciąg dalszy nastąpi

2 komentarze:

  1. To jakieś nieświeże risotto musiało być, skoro komuś tak nerwy zszarpało.
    A może to problem p. Bielskiej-Krawczyk- czyżby kolejna sfrustrowana badaczka po polonistyce?

    OdpowiedzUsuń