Tak, ma, tomik Ewy Sonenberg, jej zacny debiut, którego
nie ma w jej biografii. To raczej poetycki arkusz ale szczerze
wstyd mi. Gdy ujrzałam ten tytuł pomyślałam,że to jakiś żarcik.
"Ta Ewa Sonnenberg"- chwalona, zaszczytami obsługiwana
wydała coś takiego? Postanowiłam dopuścić się polemiki
z recenzją Bielskiej- Krawczyk pt.
EWA- CZYLI JA KOBIETA ŻYDÓWKA
Znam osobiscie Ewę S i zawsze sprawia wrażenie zagubionej
dziewczynki, Piotruś Pan w wersji żeńskiej.
Recenzja Bielskiej- Krawczyk jest pełna pochwał
aż mnie od nich mdli.
ARKUSZ "RISOTTO"
czyli OSTRZEGAM.
Dawno nie widziałam tak strasznego arkusza.
Prowokowanie jest też sztuką ale to prowokacja
pozbawiona klasy, żenująca.
To jeden z wierszy na początku:
rączka parasola
ogon kota
Mr.Black
gentlemen
mruczy na parapecie
baronowej
To wiersz wielkiej poetki, która udawadnia,że
miejsce w poezji można sobie kupić.
Tak jak w muzyce i w innych sztukach.
Kolejne równie żenujące wiersze:
Five o'clocke
kawę czy herbatę?
kawy nie mam
tak pytam
dla pozorów luksusu
herbata również powinna
sprowadzić się
tylko i wyłącznie
do prawdomównych expresów
nasty, kwiecień 86 godz.17
Pod dziełami Ewy podpisuje się RITA BAUM
- jeśli podpisują się pod arkuszem RISOTTO
to czekam na argumenty.
"Jest to poezja zgorzknienia, prowokacji i
...zszarpanych nerwów" pisze pani Bielska- Krawczyk
w Przeglądzie Artystyczno- literackim 1999, nr.1-2
Idziemy dalej, w kolejny wiersz z tej mieszanki smakowej:
LES VOYAGES
dopłynłęam Tam gdzie Wezuwiusz
szczeka
kicha
spluwa
prucha
żyga
dojechałam z przewodnikiem turystycznym
"Poznaj Świat"
ale Wezuwiusz nawet nie jęknął
zaniemówił
zdechł
splajtował
1 X 88
O rety, mamy wiersz pt.RISOTTO:
punktualny początek
z dokładnością stukającej zegarynki
dzień dobry
w lustrze kłaniam się myjąc zęby
pastą do... zębów (O!jaka ulga) "Niwea"
zaiste
parobek wysprzątnął wychodek
dowiaduje się przy śniadaniu
z lokalnej nie ilustrowanej gazety
cóż nie pozostaje nic innego jak pogratulować
za następnym rogiem ulicy
drzwi jedną nogą
brykają na progu ludzkości
dokonując mile widzianej rewolucji
z nogi na nogę
lewa to prawa
istny joging (tak przez jedno "g")
bez daty
zawsze aktualne
ponadczasowe
I jeszcze na zakończenie części pierwszej tej wielkiej poetyki
wiersz nie dla idiotów albo dla idiotów:
sparafrazowany idioto
dlaczego tak nierozsądnie
krążysz pod piedestałem
nic z tego
swoim niewymiernie rozkosznym
ciałem
nie dostąpisz zaszczytu
BYCIA POSĄGIEM
Kochani, może sami ocenicie, to dopiero część pierwsza
tej wielkiej poezji, to po prostu niemożliwe,że
ktoś mógł coś takiego stworzyć.
SZOK SZOK SZOK
ciąg dalszy nastąpi
To jakieś nieświeże risotto musiało być, skoro komuś tak nerwy zszarpało.
OdpowiedzUsuńA może to problem p. Bielskiej-Krawczyk- czyżby kolejna sfrustrowana badaczka po polonistyce?
zaraz sprawdzimy
OdpowiedzUsuń